Są zdania w wywiadach, które czytasz dwa razy, bo nie wiesz, czy się zgadzasz, czy tylko cię zirytowały. W jednej rozmowie zatrzymały mnie takie dwa.
Pierwsze: „Paradoks polega na tym, że mężczyźni uważają, iż silny i empatyczny to wykluczające się cechy. A kobiety potrzebują właśnie takiej kombinacji.” Drugie, kawałek dalej: „Kobiety chcą bliskości i zażyłości. Ale jednocześnie ta bliskość nie jest za bardzo sexy.”
Powiedziała to Agata Stola, politolożka, edukatorka seksualna i terapeutka, w wywiadzie dla „Wysokich Obcasów” z września 2020 roku. Rozmawiała z nią Krystyna Romanowska. Nie jestem pewien, czy ma rację. Ciągle jednak do tych zdań wracam, więc rozbiorę je na części. Jeśli jesteś facetem w związku albo właśnie z jednego wychodzisz, może ci się przydać ta sama robota.
Kto to mówi i z jakiego miejsca
Od razu zaznaczę, z jakiego miejsca ona mówi. Z gabinetu, czyli widzi pary, które już zdecydowały się coś ze sobą zrobić. To nie jest badanie na tysiącu losowych małżeństw, tylko doświadczenie osoby, która widuje dużo par w kryzysie. Jeden z komentujących pod wywiadem napisał zresztą, że to dość wąska grupa, żeby wyciągać wnioski o wszystkich. Trudno mi się z tym nie zgodzić.
Mówi też rzecz, którą łatwo przeoczyć. Kobieta może chcieć w domu czułego, ciepłego partnera, a w sypialni czegoś innego i według Stoli to żadna sprzeczność, tylko dwie różne potrzeby.
Kłopot zaczyna się, gdy ona czeka, aż on sam się domyśli, a on widzi, że delikatność nie działa, więc się wycofuje. Oboje się frustrują. Jeśli tego nie przegadają, w końcu przestają się kochać. Wydaje mi się, że ten mechanizm widać nie tylko w łóżku.
Skąd to się bierze u faceta
Stola opisuje głos w głowie, który słyszy mężczyzna, gdy ma poprosić kobietę o pomoc: „co z ciebie za mężczyzna?” Większość z nas ten głos zna. I nie tylko wtedy, gdy prosimy kobietę. Słyszę go równie dobrze, kiedy mam poprosić o pomoc faceta. Nieważne w tym momencie, kto go wmontował. Ktoś z podwórka, ktoś z domu, trochę z filmów. Wystarczyło parę razy zobaczyć, co się dzieje z chłopakiem, który się rozpłakał, żeby zrozumieć zasady.
Kto jest winny, niewiele zmienia. Ważniejsze, co z tego zostaje. Wrażliwość kojarzy się z miękkością, miękkość ze słabością, a słabość z kimś, kogo nikt nie wybierze. Rachunek jest prosty i fałszywy, a mimo to się trzyma.
Mam taką hipotezę i przyznaję, że to tylko hipoteza: wielu facetów jest bardziej gotowych mówić o tym, co czują, niż im się wydaje, ale każdy zakłada, że ten obok jest twardszy. Siedzimy więc w pokoju, w którym nikt nie chce być pierwszy. Jak przy piwie. Wszyscy czekają, aż ktoś inny powie, że mu ciężko.
Silny, czyli jaki
Teza Stoli i nasze własne głowy wrzucają do jednego worka kilka różnych rzeczy.
Empatia to rozumienie drugiego człowieka. Wrażliwość to łatwość bycia poruszonym. Okazywanie to pokazywanie tego na zewnątrz. Można mieć pierwsze i drugie, a nie okazywać nic. Można też okazywać dużo i nikogo nie rozumieć.
Jest jeszcze coś, co stoi przed tym wszystkim, a w cytowanych zdaniach w ogóle się nie pojawia: rozumienie samego siebie. Rozpoznać, co się właśnie czuje, i wiedzieć, po co to jest. Złość zwykle mówi, że ktoś przekroczył moją granicę albo że coś jest dla mnie ważne. Strach, że coś może pójść nie tak. Smutek, że coś straciłem. To informacje, nie rozkazy, i czasem się mylą, ale lepiej wiedzieć, że przyszły. Jeśli nie wiem, co czuję, nie mam jak tego powiedzieć. Partnerka zostaje z moim milczeniem i musi je sobie jakoś wytłumaczyć. A ja liczę, że sama się domyśli, i mam pretensje, kiedy się tak nie dzieje.
A „silny”? Jeśli zapytać pięciu facetów, dostaniesz pięć odpowiedzi. Moja robocza jest taka: silny to ktoś, kto wie, co czuje, i potrafi to wykorzystać, żeby działać i zostać w rozmowie.
Może być wzruszony i powiedzieć, że jest wzruszony. Może być wściekły i zauważyć złość, zanim ona zacznie sterować jego zachowaniem. Tego można oczekiwać od silnego mężczyzny, a nie braku uczuć.
Z takiej definicji wynika, że czułość i siła nie stoją po przeciwnych stronach. Silny bez czułości robi się zimny i nie da się z nim być blisko. Czuły bez siły wylewa wszystko na drugą osobę i oczekuje, że ona to ogarnie.
I tu jest rozróżnienie, które uważam za najważniejsze w całym tekście. Powiedzieć „jest mi ciężko” to jedno. Oczekiwać, że ktoś sprawi, żeby przestało być ciężko, to drugie. Pierwsze jest bliskością. Drugie robi z partnerki opiekunkę.
Podejrzewam, że to drugie, a nie samo okazywanie uczuć, bywa tym, co gasi iskrę.
Czy bliskość jest sexy
Stola mówi, że nie za bardzo. Ja bym zapytał, o jaką bliskość chodzi, bo widzę co najmniej dwie.
Pierwsza: znamy się, mówimy sobie prawdę, a każde z nas ma jeszcze własne sprawy i coś do roboty poza tą drugą osobą. Druga: wszystko razem, wszystko ustalone, ja o ciebie dbam, ty o mnie, prowadzimy dom jak małą firmę. Z pierwszą nie widzę konfliktu z pożądaniem. Z tego, co wiem, badacze związków opisują nawet taką zależność: im bardziej czujesz się naprawdę słyszany przez partnera, tym większa ochota na bliskość fizyczną. W drugiej łatwo o zgrany zespół od logistyki i trudno o iskrę.
Czy to znaczy, że Stola się myli? Niekoniecznie. Ona mówi o rolach: po dniu, w którym kobieta musiała udowadniać, że jest wystarczająco dobra, w sypialni może chcieć oddać kontrolę. To trochę inna sprawa niż ta, o której piszę. Nie umiem tego rozstrzygnąć i nie sądzę, żeby dało się to zrobić jednym zdaniem w wywiadzie.
Co mi w tym nie gra
Kilka rzeczy.
Jedno zdanie z jednego wywiadu nie tłumaczy trudności związków. Stola sama wymienia brak czasu, stres, małe dzieci, nierówny podział obowiązków i pieniądze. Ja dodałbym samotność, bo wielu facetów nie ma z kim o tym pogadać i wszystko ląduje na partnerce. To moje przekonanie, nie wynik badania.
Po drugie, „kobiety chcą”. Które? W jakim momencie życia? Nie wszystkie chcą tego samego, a ta sama kobieta chce czegoś innego we wtorek i w sobotę.
To, czego chcą, nie jest też listą wymagań, którą faceci mają odhaczyć. My też chcemy partnerki, która jest blisko i trzyma się na nogach. Mówimy o czymś, czego potrzebują obie strony.
Po trzecie, ryzyko, że ktoś przeczyta to jako instrukcję: będę czuły, bo to działa. Nie zadziała. Ludzie czują, kiedy czułość jest kalkulacją.
Po czwarte, liczby. Stola powołuje się na badania o równości płci, rozwodach i samobójstwach mężczyzn. Nie sprawdzałem ich, więc tu je pomijam. W komentarzach ktoś podaje dane o rozwodach, które wyglądają na sprzeczne z jej tezą. Nie wiem, kto ma rację, i nie będę udawał, że wiem.
Co z tym zrobić
Nie mam przepisu. Mam kilka rzeczy, które sam bym sprawdził.
Złap moment, w którym mówisz sobie „jestem silny”, a znaczy to „nic nie powiem”. Czasem to decyzja: nie chcę o tym teraz gadać. Czasem odruch. Różnicę czuć, kiedy się już raz zauważy.
Spróbuj powiedzieć jedną rzecz o sobie bez dopisywania do niej zlecenia. „Jest mi ciężko” zamiast „zrób coś, żebym tego nie czuł”. To brzmi jak drobiazg, a zmienia, kim jesteś w tej rozmowie: partnerem czy pacjentem.
Zapytaj ją, czego ona chce, i powiedz, czego ty chcesz, zanim zaczniecie się nawzajem domyślać. Tu Stola ma rację bardziej niż w reszcie: pary, które rozmawiają o seksie, są zwykle z niego bardziej zadowolone niż te, które czekają, aż druga strona wpadnie na pomysł. Badania nie rozstrzygają, co jest przyczyną, a co skutkiem, ale kierunek jest spójny. Rozmowa o seksie może być niezręczna, ale krótka. Milczenie potrafi trwać latami.
I jeszcze jedno. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda facet, który łączy jedno z drugim, poszukaj takiego. Najlepiej żywego, nie z filmu.
Nie wiem, czy ta moja definicja siły sprawdzi się dla ciebie. Jeśli widzisz to inaczej, daj znać.
Artur Wojciechowski
Źródła
- Krystyna Romanowska, rozmowa z Agatą Stolą, „Feministki są dla mężczyzn wybawieniem. Odpowiadają na większość ich tęsknot i deficytów w seksie”, „Wysokie Obcasy” / Wyborcza.pl, 19.09.2020.
- Birnbaum, G. E., Reis, H. T., Mizrahi, M., Kanat-Maymon, Y., Sass, O., Granovski-Milner, C. (2016). Intimately connected: The importance of partner responsiveness for experiencing sexual desire. „Journal of Personality and Social Psychology”, 111(4), 530–546.
- Mallory, A. B. (2022). Dimensions of couples’ sexual communication, relationship satisfaction, and sexual satisfaction: A meta-analysis. „Journal of Family Psychology”, 36(3), 358–371.
O autorze